piątek, 15 kwietnia 2016

Proszony obiad - rocznica ślubu

Chrzestni mojego męża są małżeństwem. Obchodzili kolejną rocznicę ślubu. W związku z tym organizowali przyjęcie (w zasadzie obiad z muzyką), na który zostaliśmy zaproszeni my, teściowie i jeszcze wiele osób.

Na tą okazję wybrałam czarną sukienkę midi z długim rękawem. Suwak który ją zapinał był z przodu i można go było rozsunąć zarówno od góry jak i od dołu. Zakrywała nogi do kolan i niemal całe ręce, ale dekolt miała dosyć duży. Na nóżki standardowo założyłam czarne samonośne pończoszki (tym razem ze szwem) i czarne szpileczki na platformie.

Teść pojechał po teściową mimo, że praktycznie od początku było wiadomo że się nie pojawi, a ja pojechałam z mężem drugim samochodem - mieliśmy się spotkać na miejscu.

Kiedy dojechaliśmy do restauracji i weszliśmy do środka okazało się, że była zarezerwowana cała na potrzeby naszej grupy. Jeden długi stół ciągnął się przez całą długość największej sali. Gospodarze, jak na weselu, siedzieli na samym środku. Nasze miejsca były na jednym końcu stołu. My siedzieliśmy po jednej stronie, a na przeciwko teściowie. To znaczy Teść, bo teściowa oczywiście nie raczyła się pojawić.

Mój mąż nie zdążył dojeść pierwszego dania kiedy musiał odebrać telefon i pilnie jechać do pracy. Przeprosił mnie, poprosił Teścia, żeby mnie odwiózł i poszedł się pożegnać z gospodarzami. Tylko wstał od stołu a już poczułam stopę Teścia na mojej łydce. Spojrzałam na niego a on porozumiewawczo puścił oko.

Każdą następną wolną chwilę bez wzroku współbiesiadników wykorzystywałam by choć o centymetr rozsunąć suwak u góry sukni. To powodowało, że Teść siedzący na przeciwko miał przed oczami coraz pełniejszy obraz moich jędrnych piersi. W końcu doczekał się też widoku błękitnego satynowego staniczka.

Tym razem chwyciłam za suwak od dołu. Podciągnęłam go niemal do pasa. Dzięki temu mogłam rozłożyć szeroko nogi co oczywiście od razu zrobiłam. Wymownie spojrzałam na Teścia a potem w dół. Domyślił się o co chodzi. "Przypadkowo" upuścił łyżeczkę by musieć się po nią schylić. Zajrzał pod stół. Zobaczył moje szeroko rozchylone nogi i cipkę zakrytą błękitnymi również satynowymi figami.

Przed deserem wyszłam do łazienki. Wracając postanowiłam usiąść koło Teścia zamiast na przeciwko. Dosiadłam się bez pytania - oczywiście nie miał nic przeciwko, zwłaszcza kiedy zorientował się, że siadając włożyłam do kieszeni jego marynarki moje świeżo zdjęte majteczki.
Wykorzystałam to, że wszyscy byli zaaferowani tym, że kelnerzy roznosili deser i chwyciłam jego rękę, włożyłam ją między uda, przesunęłam do cipki i ścisnęłam udami.

Jak tylko skończyliśmy deser pierwsi goście zaczęli się żegnać i wychodzić. Teść też chciał jak najszybciej wyjść. Nie dziwię mu się, też już byłam ogromnie napalona.

Przeszliśmy do garażu po samochód. Wsiedliśmy do środka. Nie zapalił silnika tylko od razu nachylił się do mojego dekoltu. Rozpiął suwak sukni aż do pępka i obiema dłońmi złapał piersi od dołu by je ścisnąć i móc wylizać tą część której nie zakrywał stanik.

Po chwili nachyliłam się i szepnęłam mu do ucha:
- Jedźmy do domu tato...
Zgodził się dopiero wtedy kiedy obiecałam nie zapinać sukni przez całą drogę.

Jechał cały czas zerkając na mój dekolt. Stanęliśmy na światłach. Postanowiłam wykorzystać tą chwilę by wyjąć jego cały czas sztywnego kutasa ze spodni. Jak już był na wierzchu zaczęłam go masować. Nie przestałam nawet jak już ruszył.

Na następnych światłach staliśmy sami. Żadnych samochodów na około. Podsunęłam się wyżej na moim fotelu i schyliłam głowę do jego kutasa. Nie była to zbyt wygodna pozycja, ale dałam radę przez chwilę possać samą główkę. Jak ruszyliśmy musiała przestać. Od tej pory Teść złamał chyba wszystkie możliwe ograniczenia prędkości by dotrzeć jak najszybciej.

Jeszcze nie zamknęły się drzwi garażu, a Teść już kładł mnie na masce samochodu z sukienką podciągniętą na biodra. Rozłożył szeroko moje nogi i wszedł jednym zdecydowanym ruchem. Rozpiął sukienkę odsłaniając stanik i brzuch. Ruchał mnie przez kilka minut nie myśląc nawet o zmianie pozycji.

Co jakiś czas chwytał za piersi, w końcu wyjął je z miseczek stanika i chwycił mocno w obie dłonie. To było to czego potrzebowałam by dojść. Nie przejął się moim orgazmem dlatego, że jego też już się zbliżał. Kilka sekund po moim ostatnim skurczu wyjął penisa z mojej cipki i chwycił go w dłoń tylko po to zacząć strzelać spermą na moje ciało. Zalał cały brzuch i piersi gorącym białym płynem.

Wycisnął z niego ostatnie krople. Spojrzał mi prosto w oczy. Uśmiechnął się. Schylił i pocałował mnie w usta.
- Nie spodziewałem się dziś takiego deseru.
- Ja też nie - pomyślałam kiedy odchodził wąchając moje figi.

3 komentarze:

  1. Olu ty to masz zycie, zreszta twoj tesciu tez. I taka cudowna synowa, tylko mu zazdroscic. Tez bym chcial znalesc twoje majteczki w swojej kieszeni :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. niezle Oluniu. Juz myslalem ze o nas zapomnials Moj penis ruszal sie tak jak Twojego tescia, Cycuszki masz sliczne

    OdpowiedzUsuń
  3. Super deserek też taki bym chciał dostać:)

    OdpowiedzUsuń