sobota, 12 marca 2016

Wieczorna randka i strip poker

Pewnego wieczora mąż postanowił zabrać mnie na randkę. Najpierw kino potem restauracja, a potem... to co zwykle robią małżeństwa po randce. Ostatnio nie mieliśmy zbyt dużo czasu dla siebie. Pomyślałam, że sex z mężem może być miłą odmianą, zwłaszcza że bardzo dawno tego nie robiliśmy...

Przygotowania zajęły mi trochę czasu - fryzjer, kosmetyczka, zakupy.
Mąż po powrocie z pracy zobaczył mnie już gotową. Zatkało go, czyli efekt osiągnęłam.
Miałam na sobie czarną dopasowaną sukienkę. Bez dekoltu, ale za to bardzo obcisłą, sięgającą niemal do kolan i zapinaną z tyłu na suwak. Pod spodem - o czym miał się dowiedzieć później - czekała na niego jasno różowa satynowa bielizna. Staniczek bardotka, stringi i cieliste samonośne pończoszki. Całości dopełniały czarne szpilki z czerwoną podeszwą. Włosy rozpuściłam, więc spływały luźno po moich ramionach i plecach.

Film był całkiem ciekawy, w trakcie trochę się pomizialiśmy, ale bez ekscesów.
W restauracji też było miło. Trochę masowałam jego uda i krocze pod stołem stopą wyjętą ze szpileczki.

Napaleni wróciliśmy do domu. W samym progu przywitał nas Teść. Od razu zabrał nas do salonu żebyśmy z nimi posiedzieli i pogadali. Okazało się, że siedział z Marcinem, którego nie widziałam od pamiętnej nocy... Dziwnie się czułam siedząc przy stole z trzema facetami, z którymi się kochałam.

Trochę porozmawialiśmy, trochę wypiliśmy. W pewnym momencie Marcin zaproponował grę w strip pokera. Myślałam, że mój mąż od razu się nie zgodzi żeby oni oglądali mnie nago (pod warunkiem że przegram), ale pierwszy przystał na propozycję i poszedł po karty.

Po dłuższej rozgrywce, panowie zostali prawie nadzy. Mąż w bokserkach, Teść w bokserkach i skarpetkach, a Marcin w koszulce i bokserkach. Ja natomiast do tej pory zdjęłam tylko gumkę do włosów, którą profilaktycznie założyłam tuż przed pierwszym rozdaniem.

Żeby nie rozbierać się do końca mój mąż zaproponował, że każdy przegrany zamiast zdejmować kolejną część garderoby może wypić kieliszek wódki lub podjąć wyzwanie wybrane przez wygranego. Wszyscy się zgodzili na taką propozycję.

Na jego nieszczęście Teść tak rozdawał karty, że przegrał pięć razy pod rząd i za każdym razem wybrał kieliszek. Przyszła w końcu kolej na moją przegraną. Całkiem pijany mąż siedział po mojej lewej stronie, ale to Marcina, który siedział z prawej poprosiłam o pomoc przy rozpięciu sukienki.

Podszedł do mnie od tyłu, a ja wstałam i dłonią odgarnęłam włosy z pleców na bok. Rozpiął suwak aż do końca - do pasa, ale nie zdjął sukienki. Włożył pod nią dłonie, wsunął je do przodu i złapał za piersi przez staniczek. Jednocześnie naparł na moje plecy całym ciałem tak że poczułam, że jego członek robi się coraz twardszy. Teść patrzył na to z zaciekawieniem i masował swojego penisa przez bokserki. Marcin wrócił na swoje miejsce a ja zsunęłam sukienkę do kostek. Zostawiłam ją na podłodze i usiadłam przy stole zakładając nogę na nogę. Lubię to uczucie kiedy koronki pończoszek obu nóg się stykają, dlatego często tak siadam.

W następnym rozdaniu przegrał Marcin i ściągnął koszulkę pozostając tylko w bokserkach. Potem w czterech kolejkach znowu przegrywali panowie. Najpierw mąż, który wypił dwa kieliszki, a potem ponownie Marcin i Teść. Obaj zdecydowali się zdjąć bokserki i siedzieli z lekko stwardniałymi penisami na wierzchu.

Potem przegrałam ja. Ale chcąc się z nimi podroczyć wybrałam kieliszek. Po kolejnej przegranej i kolejnym kieliszku stwierdziłam, że następnym razem biorę wyzwanie i niestety wykrakałam bo znowu przegrałam. Wygranym był Marcin. Spojrzał na mojego męża, który prawie już spał na stole. Podszedł do mnie i stanął z mojej prawej strony. Złapał kutasa w dłoń. Podniósł go tak że główka była na wysokości moich ust i powiedział - "To jest twoje zadanie".

Też spojrzałam na męża. Praktycznie spał. Jedną dłonią złapałam podstawę prawie już twardego członka, drugą położyłam na jajkach, a główkę złapała w usta i zaczęłam ssać. Marcin namiętnie masował moje piersi dłońmi.

Teść nie czekając długo podniósł mojego męża i z wielkim trudem rzucił go na fotel, po czym przyszedł do nas. Złapał mnie za rękę i nie zważając na to że moje usta są wypełnione kutasem Marcina pomógł mi wstać. Położyli mnie na plecach na stole. Teść podszedł od strony głowy i włożył swojego penisa do ust. Marcin natomiast sprawdził czy jestem już wilgotna, a byłam baaaardzo mokra, po czym złapał mnie za obie kostki, założył moje nogi na swoje ramiona, zdjął stringi i jednym szybkim ruchem wszedł w moją cipkę. Jego zdecydowane ruchy i fakt, że mocno trzymał moje nogi sprawił, że praktycznie nie zwracałam uwagi na Teścia, który posuwał się coraz głębiej w moim gardle.

Tak śmiałe ruchy sprawiły, że Teść skończył mi w ustach dosłownie po kilku minutach.

Marcin nie miał dość aż tak szybko. Złapał mnie za rękę pomógł wstać i zaprowadził do fotela na którym spał mąż. Zdjął mu bokserki, kazał mi uklęknąć między jego udami na pieska z głową praktycznie na jego kutasie. Podszedł od tyłu, złapał mnie za biodra i zaczął ruchać. A ja mając przed sobą kutasa męża po prostu zaczęłam go ssać. Nie pomyślałam o tym co by było jakby się obudził.

Marcin kiedy to zobaczył zwolnił ruchy. Teraz powolutku we mnie wchodził, a ja próbowałam sprawić żeby penis pijanego męża stał się twardy. Kiedy powoli zaczął sztywnieć Marcin przeniósł dłonie z moich bioder na piersi i znowu je ściskał. Może to sam fakt, że ruchał mnie inny facet przy mężu, a może to że wchodził we mnie tak powolutku miętosząc moje piersi. A może wszystko na raz sprawiło że miałam ogromny orgazm i z trudem się powstrzymywałam żeby tego nie wykrzyczeć.

Mąż zanim zdążył porządnie stwardnieć wystrzelił mi prosto w twarz, akurat kiedy na chwilę wyjęłam jego kutasa z ust w konwulsjach orgazmu. Marcin tak jakby tylko na to czekał.

Wyjął kutasa z mojej jeszcze pulsującej cipki i usiadł obok na sofie, przyciągnął mnie do siebie na czworaka i od razu włożył mokrego od soków z cipki penisa między moje cycuszki. Złapałam go w nie i nic poza tym nie musiałam już robić. Zaczął energicznie ruszać biodrami by po chwili wystrzelić tak mocno że sperma wylądowała aż na moim czole. Większość jednak spływało po moich piersiach co skrzętnie wykorzystałam zlizując ją i rozsmarowując po piersiach i brzuszku.

Podsumowując cały wieczór - uważam, że to ja wygrałam :-)

2 komentarze:

  1. mariuszek263012 marca 2016 15:42

    Olu i znowu bardzo pikantne opowiadanie. Az zaluje ze nieznam twojego tescia ;-)
    I jak tu niezwalic sobie jak sie to czyta.

    OdpowiedzUsuń
  2. super przygoda :) być zerznieta prze dwoch przy pijanym mezu :)

    OdpowiedzUsuń